Jak przygotować się do egzaminu ustnego na tłumacza przysięgłego.

Pomimo, iż największy odsiew jest na egzaminie pisemnym, dla wielu osób to właśnie część ustna jest źródłem największego stresu. Co zatem zrobić, żeby dobrze przygotować się do egzaminu na tłumacza przysięgłego?

Aby dobrze przygotować się do egzaminu ustnego na tłumacza przysięgłego i nabrać niezbędnej pewności siebie, polecam wyrobienie w sobie odpowiednich nawyków. Ja na przykład w fazie bezpośrednio przed egzaminem ustaliłem sobie zwyczaj tłumaczenia a-vista dwóch tekstów w każdą stronę (podobnie jak na egzaminie) zaraz po śniadaniu. Bardzo pomaga również nagrywanie siebie podczas tłumaczeń. Pozwala to „wyłapać” pewne manieryzmy takie jak „yyyyyy” i uzyskać w konsekwencji większą kontrolę nad naszym tłumaczeniem i poprawić jego jakość. Z tłumaczeniem ustnym jest jak ze wszystkim w życiu – im więcej ćwiczymy, tym łatwiej nam to przychodzi i tym lepsze rezultaty osiągamy. Dlatego tak ważna jest w moim przekonaniu systematyczność.

Jeżeli chodzi o tłumaczenia a-vista to w moim przypadku za materiały przygotowawcze najczęściej służyły: tłumaczenie na polski – The Economist; tłumaczenie na angielski – GW, Rzeczpospolita, Gazeta Prawna. Na początku artykuły nie powinny być zbyt długie – najlepiej rozpocząć od krótkich notek i w miarę doskonalenia techniki zwiększać długość artykułów. W praktyce, tłumaczenia a-vista najczęściej występują podczas czynności notarialnych. Pełnomocnictwa to zazwyczaj ok. 1-2 stron, umowy spółki ok. 3-10 stron, natomiast umowy sprzedaży nieruchomości, szczególnie w przypadku, gdy stroną transakcji jest deweloper dochodzą do 30 stron, także dobrze jest również zdobyć wprawę w tłumaczeniu dłuższych dokumentów.

Przed rozpoczęciem samego tłumaczenia, tłumacz ma zazwyczaj kilka minut na zapoznanie się z tekstem do tłumaczenia (nie dotyczy to oczywiście komfortowej sytuacji, kiedy tłumacz ma możliwość zapoznania się z tekstem dokumentu przed spotkaniem). Aby uniknąć niespodzianek, dobrze jest przyjechać 10-15 minut wcześniej i poprosić notariusza o tekst dokumentu. Pierwsze co robimy, to tzw. skimming, czyli szybkie „przelecenie” po tekście, aby zorientować się w ogólnej treści, a także zidentyfikować potencjalne niejasności, czy też nieznane terminy. W dobie internetu i smartfonów, praca tłumacza jest znacznie ułatwiona – w przypadku chwilowego bloku lub amnezji, możemy skorzystać z nieocenionego narzędzia dla tłumaczy jakim jest Google lub PROZ (o którym napiszę szerzej w dalszych rozdziałach).

Podczas tłumaczenia ustnego ogromne znaczenie dla odbioru ma sposób, w jaki mówimy. Zostało udowodnione, że dużo większy wpływ niż sama treść ma na odbiór tłumaczenia np. mowa ciała, tembr głosu itp. Podstawowym elementem, który należy wyćwiczyć jest pewność siebie w sposobie mówienia. Absolutnie nie namawiam do błędnego tłumaczenia, jeżeli akurat będziemy mieli „blok” i jakiś termin nam po prostu „ucieknie”, ale trzeba po prostu wyćwiczyć błyskawiczne zastępowanie tego terminu jakimś terminem bliskoznacznym. Nie ma nic gorszego i bardziej męczącego, zarówno dla słuchacza, jak i tłumacza, niż urywana wypowiedź jąkającego się tłumacza.