Kilka słów o tłumaczeniach przysięgłych – podstawy

Tłumaczenie uwierzytelnione, czyli „przysięgłe”, winno zawierać oznaczenie kierunku tłumaczenia np. „Tłumaczenie z języka angielskiego”, a także adnotację, czy tłumaczenie wykonane zostało z kopii, czy też z dokumentu oryginalnego. W dobie photoshop’a, doskonałej jakości drukarek kolorowych oraz innych narzędzi pozwalających wprowadzać zmiany do dokumentu, adnotacja, czy tłumacz tłumaczył z oryginału, czy też z kopii, ma na celu zabezpieczenie tłumacza, gdyby okazało się, że kopia tłumaczonego dokumentu została w jakiś sposób zmodyfikowana.  Tłumaczenie winno być opatrzone pieczęciami tłumacza, jego podpisem, a także zawierać klauzulę poświadczającą zgodność wykonanego tłumaczenia z okazanym dokumentem. Oznaczenia te winny wyraźnie wskazywać, że odbiorca ma do czynienia z tłumaczeniem, a nie dokumentem oryginalnym, który niejednokrotnie wizualnie wygląda gorzej i paradoksalnie mniej wiarygodnie niż tłumaczenie opatrzone pieczęciami.

Zgodnie z ustawą o wykonywaniu zawodu tłumacza przysięgłego, strona obliczeniowa tłumaczenia przysięgłego to 1125 znaków ze spacjami, natomiast w przypadku tłumaczeń pisemnych zwykłych panuje pełna dowolność – najczęściej za stronę obliczeniową przyjmuje się 1600 znaków ze spacjami. Biura tłumaczeń w rozliczeniach z tłumaczami często stosują stronę obliczeniową 1800 znaków ze spacjami, zaś w rozliczeniach z klientami, te same biura przyjmują za stronę obliczeniową 1500 znaków ze spacjami. Czasami klienci pytają, czy stawka za tłumaczenie przysięgłe jest w jakiś sposób regulowana – otóż regulowane są wyłącznie stawki za usługi tłumaczenia pisemnego i ustnego świadczone na rzecz organów administracji państwowej, policji oraz sądów. Aktualne wysokości stawek za tłumaczenia urzędowe znajdują się na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości lub też np. na stronie towarzystwa TEPIS. Jeżeli chodzi o tłumaczenia komercyjne to stawki za tłumaczenia reguluje prawo popytu i podaży.

Jeżeli chodzi o samo tłumaczenie, w przypadku tłumaczenia przysięgłego, tłumacz posiada o wiele mniejsze pole do manewru niż w przypadku tłumaczeń „zwykłych” i zdecydowanie bardziej musi trzymać się tekstu źródłowego. Bardzo często pojawiają się dylematy, jak tłumaczyć błędy w tekście źródłowym, które zdarzają się najczęściej w przypadku tekstów pisanych przez osoby nie będące native speaker’ami. Czy można stosować wygładzony rejestr prawny w tłumaczeniu tekstu napisanego np. przez Włocha (absolutnie nie ujmując nic Włochom), w którym roi się od błędów i nie rzadko trudno się domyślić, jakie były intencje autora? Takie kwestie mogą mieć mniejsze znaczenie przy tłumaczeniu opisu przedmiotów absolwenta szkoły podstawowej, jednakże nabierają zupełnie innego wymiaru, gdy tłumaczony dokument stanowi np. dowód w sprawie sądowej. W takich przypadkach nieocenionym zabezpieczeniem dla tłumacza są „uwagi tłumacza” (pisane zazwyczaj kursywą w nawiasie kwadratowym, w których to uwagach możemy opisać problem, przed którym stanęliśmy oraz wskazać wybrane rozwiązanie). Chociaż w teorii tłumaczenie powinno odzwierciedlać również błędy językowe, w praktyce tłumacz często podświadomie, korzystając z zakodowanych w głowie wzorów, trochę wygładza tekst (czasem w przypadku niewystarczających umiejętności tłumacza mamy do czynienia z sytuacją odwrotną), ważne jest jednak, żeby nie napisać czegoś, czego nie ma w tekście źródłowym. Dodawanie tekstu, który wydawałoby się, że powinien się znajdować w zdaniu jest błędne i w przypadku tłumaczenia przysięgłego niedopuszczalne.